W lutym i marcu na blogu pojawiło się kilka wpisów na szybkie, pożywne i niskokaloryczne posiłki. Pochwaliłam się, że zaczynam walkę z własnymi niedoskonałościami.  Po 30-stce, po dwójce dzieci i będąc młodą blogerką kulinarną ;) baaardzo ciężko utrzymać szczupłą sylwetkę. W moim przypadku chodziło nawet nie o utrzymanie, ale o powrót do niej :D Postanowiłam trzymać się kilku zasad w nadziei, że latem bez kompleksów wskoczę w szorty.

Kochani! Nie jestem trenerem, nie jestem dietetykiem, nie podaję przepisu na sukces. Dzielę się z Wami moimi doświadczeniami w nadziei, że będą dla Was inspiracją. Zaznaczam, że nigdy nie miałam poważniej nadwagi, jedynie kilka dodatkowych kilogramów, które po drugiej ciąży jakoś łatwiej się kumulowały w boczkach i udach ;)

Po pierwsze:  Jak mawiała moja Mama ŻP /żryj połowę ;)/. Brzydko, ale prawdziwie. I w dużym uproszczeniu. Chodzi o to, by nie pochłaniać na raz ogromnych porcji jedzenie, nawet jeśli jest to sałatka.
Po mojemu: Zaczęłam jeść te magiczne pięć posiłków dziennie. Nie zawsze się udaje. Nie zawsze w pracy mamy możliwość zjedzenia czegoś zdrowego. Ciężko było mi wypracować nawyk skubnięcia czegoś co 2-3-4 godziny. Pomogły mi wieczorne sałatki. Część odkładałam po prostu do małego, kolorowego pojemnika i wstawiałam do lodówki. Następnego dnia drugie śniadanie do pracy mam gotowe! Jeśli nie uda mi się przygotować niczego wcześniej, w drodze do biura kupuję przecierowy sok warzywny.

Kilka pomysłów na obiad i kolację podrzucam Wam w linkach poniżej:

Spring rollsy

Pikantna zupa azjatycka

Roladki drobiowe z cukiniowymi kominkami

Po drugie: różnorodność! Piramida żywieniowa! Z każdego poziomu coś!

Po mojemu: Picie jedynie soków czy jedzenie tylko jogurtów to zły pomysł. Pełnoziarnista kromka z serkiem i rzodkiewką na śniadanie. Sałatka na drugie śniadanie. Białe mięso z warzywami na obiad. Pyszny koktajl owocowy na podwieczorek i lekka kolacja! Uwierzcie, można :) Przepisem na mój ulubiony ostatnio koktajl dzielę się teraz z Wami.

Sposób przygotowania:

Mango myjemy, obieramy i odcinamy miąższ, który blendujemy na gładka masę. Łączymy z jogurtem i wodą. Jeśli jest taka potrzeba, dosładzamy miodem i pijemy na zdrowie!

Po trzecie: więcej ruchu! Można zredukować wagę, ale nadmiar ciała co najwyżej obwiśnie lekko ;) Dodatkowa dawka wysiłku fizycznego pobudzi metabolizm i… ujędrni!

Po mojemu: Dwójka dzieci, praca, dom, blog. W moim przypadku karnet na siłownię  czy fitness to strata pieniędzy. Niestety. Ale w domu też można. Odpalam wybrany trening z płyty czy YT i ćwiczę wtedy, kiedy znajdę na to czas. Czasem o 5 rano, czasem po 20, jak dziewczynki zasną. Staram się też codziennie robić przysiady. Nic tak nie kształtuje… pośladków <3 Zawiesiłam na lodówce kartkę z rozpisaną ilością na każdy kolejny dzień. Każdego dnia o 10 więcej. Co 3 dni przerwa. Z dumą wykreślam dzisiaj 180.

Po czwarte: zdrowy rozsądek! Wszystko z umiarem, bo najłatwiej spalić się na starcie. Nie chodzi o to, żeby codziennie biegać, jeździć rowerem, skakać na skakance i pić same soki.

Po mojemu: Wybierzcie taki rodzaj wysiłku fizycznego, który Wam odpowiada. Nie lubisz biegać? Idź na rolki! Nie lubisz rolek? Idż na basen! Itd…

Po piąte: UWAGA! Wyznaje grzeszki i grzechy ;)

Tak, piję alkohol. Piwko wieczorem – bo lubię. Czasem dwa.  No cóż, życie ;) No i ten grill… nie zawsze to pierś. Częściej kiełbacha i karkówka :D Bywają takie dni, że nie zjem śniadania, a to źle. No i moja ukochana pizza :P Ale przynajmniej robię ją w domu, na cienutkim cieście i z grillowanym bakłażanem. Pycha!

Po ostatnie: Uśmiech, wiara z siebie i zadowolenie z życia. Tego Wam i sobie życzę!

Dużo ciekawych porad i inspiracji znajdziecie na portalu MojaNowaFigura, gdzie często zaglądam :)

Miłego dnia!

Delfina „DeeDee” Stańczyk