Nadeszło lato i sezon grillowy w pełnej krasie /tak, w weekend znów ma być pogodnie ;)/. Bardzo mnie to cieszy, bo mogę w pełni korzystać w z uroków posiadania własnego ogrodu. Przeklinam go co prawda zimą /minimum 2h odśnieżania zanim przebiję się samochodem od garażu do bramy :P/, ale za to latem sprawia, że nie mam ochoty, ani potrzeby, ruszać się z domu :D No dobrze, ochota może i jest, ale jeśli nie ma takiej możliwości, to też źle nie jest!

Dzisiaj kolejny z przepisów okłogrillowych. Kolejny raz bakłażan… Nic na to nie poradzę, że kocham oberżynę miłością szaloną, a ciemno fioletowe plastry z charakterystyczna kratką śnią mi się po nocach. Ogólnie jestem mięsożerna, a grillowany bakłażan /pod warunkiem, że nie pokroimy go zbyt cienko/ma dla mnie właśnie taką mięsistą strukturę. Bomba!

Pewnie będę się powtarzać, bo podobna sytuacja była z sałatką z kuskusu, ale bakłażan przygotowany w ten sposób jest doskonały zarówno na zimno, jako przystawka /do dań z grilla, ale nie tylko…/ oraz na ciepło, od razu po przygotowaniu, jako lekka kolacja.

Bakłażan z serkiem kanapkowym

Stopień trudności: bardzo łatwy
Czas przygotowania: 20 minut

Składniki: /dla kolację dla dwóch, lub przystawkę dla 6 osób/

1 spory, jędrny bakłażan
250g serka kanapkowego do smarowania
pęczek pietruszki

Sposób przygotowania:

Bakłażana myjemy, osuszamy i kroimy na plastry o grubości 4-5mm. Grillujemy na tacce /można użyć też patelni grillowej/ z obu stron przez 1,5-2 minuty. Cieńsze plastry wymagają oczywiście krótszego czasu i ciężko podać tutaj dokładne wytyczne. Oberżyna ma mieć w każdym razie wyraźną kratkę po obu stronach /osiągniecie ją obracając każdy plaster, w połowie czasu opiekania strony, o 45 stopni/. Plastry powinny być zarówno soczyste, jak i jędrne. Opieczone krążki układamy na talerzu tak, aby jeden zachodził na drugi /itd…/. Następnie smarujemy jeszcze ciepłe serkiem kanapkowym i posypujemy obficie posiekaną natką pietruszki.

Na zdjęciu mój bakłażan, poza serkiem kanapkowym i pietruszką, jest wzbogacony pokruszonym kawałkiem prawdziwego rokpola /który prawie wydarłam siła znajomej wracającej z zagranicznych wojaży/. Jest to opcja dla tych, którzy tolerują ten wyjątkowy smak sera.

Smacznego!

Delfina „DeeDee” Stańczyk